Get Adobe Flash player
bądź dumny
<< Powrót

BIŻUTERIA  NA TOPIE

Biżuteria na topie

 
 
Można dostać zajadów od śmiechu, jak się przegląda strony internetowe i sklepy z biżuterią widząc w nich wyroby, które bardziej przypominają ozdoby dla kobyły niż kobiet. Okazuje się, że dożyliśmy czasów, gdy wszystko co noszą kobiety, no i rzadziej mężczyźni, to zwie się biżuterią! Stało się tak, ponieważ nie trzeba mieć złotniczego dyplomu, zdobytego po wielu latach praktycznej nauki tego zawodu. Wolny rynek zapewnił różnej maści projektantom i wykonawcom zaistnienie oraz „trzepanie” kasy na prymitywnych ozdobach. No właśnie, na ozdobach, a nie na biżuterii. Nawet w branżowym piśmie „Polski Jubiler” plastikowe, tandetne ozdoby zwane są, o zgrozo, biżuterią. Zbyt często wyglądają one bowiem tak, jakby projektant czy też wykonawca rzucił surowcem o ścianę i dołożył coś niecoś, dodał blasku lub patyny i już jego zdaniem jest „dzieło”. Resztę załatwia tzw. promocja, czyli np.: pokazanie przedmiotu na powszechnie znanej osobie, dorobieniu kilku błyskotliwych opinii, dobranie odpowiedniego - często obcego - nazewnictwa. I takim to prostym sposobem lansowana jest tandeta, która uchodzi za biżuterię na topie!
Kicz, tandeta i zwykła szmira, zalewa polski rynek jubilerski, przez nieporozumienie zwane biżuterią. Żadnej w tym jubilerskiej kultury, smaku czy dobrego gustu, ale to już nie nasze zmartwienie, ponieważ możemy na tym tle błysnąć profesjonalizmem i śmiało nazwać to, co proponujemy

BIŻUTERIĄ NA TOPIE.
Redakcja